Organizator:

Rośliny oczyszczające powietrze z toksyn - pogromcy roślinnych mitów

Podziel się

Pogromcy roślinnych mitów rozprawiają się z roślinami oczyszczającymi powietrze z toksyn dr Joanna Gałązka i dr Jakub Garnis, edukatorzy roślinni, twórcy projektu Zrób To Z Nami Online

Z różnych stron docierają do nas informacje o zanieczyszczeniu powietrza, szczególnie w miastach. Szukamy więc sposobów na zapobieganie temu problemowi. Pomysły są różne – czasem trafione, czasem nie. A czasem włos się na głowie jeży i sięgamy do fachowej literatury w obawie o luki w pamięci, kiedy czytamy nagłówki typu „te rośliny oczyszczają powietrze z toksyn” i inne biologiczne „kwiatki”. W tym artykule oddzielimy naukowe fakty od najpopularniejszego roślinnego mitu.

Z artykułu dowiesz się m.in.:

  • Dlaczego publikacje poświęcone roślinom oczyszczającym to często „fake news”
  • Jakie badania dotyczące roślin prowadziło NASA
  • Jaki wpływ ma na nas obecność roślin

 

Chodzi tu o listę roślin oczyszczających powietrze według NASA. Jest to „fake news”, który cyklicznie pojawia się w mediach, w szczególności tych internetowych. Różne portale publikują listy gatunków roślin, które według badań NASA (wyniki opublikowane w 1989 r.) oczyszczają powietrze. Czasem nawet nie wiadomo z czego konkretnie, ale oczyszczają! No cóż, mówiąc bardzo oględnie, te badania i ich wyniki są źle interpretowane. Wystarczy przeczytać publicznie dostępny raport z tych badań, aby się o tym przekonać.

 

Co badało NASA?

Badania NASA miały doprowadzić do opracowania dobrego sposobu oczyszczania powietrza w zamkniętych pomieszczeniach, takich jak stacje kosmiczne czy kosmiczne habitaty, z lotnych substancji toksycznych emitowanych przez elementy wyposażenia wnętrz, takich jak benzen, trichloroetylen i formaldehyd. Dlatego w badaniach wykorzystano popularne rośliny doniczkowe o niewielkich wymaganiach – szczególnie pod kątem światła, m.in. skrzydłokwiat, sansewierię, nefrolepis i bluszcz. Badania prowadzono przez lata, a rośliny bardzo różniły się pod względem zdolności oczyszczania powietrza z różnych toksyn. Ponadto w poszczególnych eksperymentach wykorzystywano różne zestawy roślin i różne zestawy związków.

Tymczasem na pięknych, kolorowych internetowych infografikach i w newsach opatrzonych hasłami typu „te rośliny oczyszczają powietrze!” przedstawiane są wszystkie rośliny wykorzystane w badaniach, „jak leci”. Nieważne, że chodzi tylko o kilka bardzo konkretnych związków chemicznych, nieważne, że z różną wydajnością… Czasem jest dodana informacja, jaki związek „wychwytuje” dana roślina. Wtedy najlepsze w oczyszczaniu okazują się: skrzydłokwiat i chryzantema, ale zaraz przekonacie się, że to wszystko na nic.

 

Co tak naprawdę wynika z badań NASA?

W badaniach NASA powietrze skutecznie oczyszczało urządzenie, jakie widać na przedruku z raportu z 1989 r. Był to właściwie system filtrujący powietrze, który – i owszem – składał się z rośliny, ale posadzonej do doniczki skonstruowanej w taki sposób, aby wymusić przepływ powietrza przez podłoże w niej zawarte (pod doniczką znajdował się wentylator). W toku badań wykazano, że to nie rośliny, ale mikroorganizmy bytujące w pobliżu ich korzeni wychwytywały i neutralizowały zanieczyszczenia. NASA zidentyfikowało te mikroorganizmy i odkryło, że każdemu gatunkowi rośliny towarzyszył nieco inny zestaw mikroorganizmów. Dlatego np. system oczyszczania powietrza oparty o skrzydłokwiat lepiej oczyszczał powietrze z trichloroetylenu niż system z sansewierią.

Warto wiedzieć, że bez wymuszonego przepływu powietrza przez strefę korzeniową, mikroorganizmy glebowe również mogą oczyszczać powietrze z toksyn, ale jest to proces 200 razy mniej wydajny niż przy użyciu systemu filtrującego.

Ktoś powie, że przecież niektóre rośliny mogą np. wychwytywać benzen poprzez liście. Racja! NASA natomiast wyraźnie podkreślało, że badania dotyczą jedynie powietrza w zamkniętych pomieszczeniach. Pomiary wydajności oczyszczania były wykonywane w szczelnie zamkniętych komorach, więc nie można ich przekładać wprost na sytuację na zewnątrz budynku. Ostatecznie zatem okazuje się, że aby oczyścić pomieszczenie z toksyn wydzielanych przez meble i inne sprzęty, wystarczy… otworzyć okno. Jeśli nie mamy możliwości otwarcia okna, a pomieszczenie nie jest wentylowane, z pomocą przychodzą nam komercyjne oczyszczacze powietrza.

 

 

Schemat przedstawia system oczyszczania powietrza we wnętrzach złożony z rośliny doniczkowej i węgla aktywnego używany w badaniach NASA: GOLDEN POTHOS – epipremnum złociste, ACTIVATED CARBON – węgiel aktywny, SQUIRREL CAGE FAN - wiatrak, EXCESS WATER – nadmiar wody, POTTING SOIL – podłoże doniczkowe, ELECTRIC MOTOR – silnik elektryczny, TIMER – sterownik czasowy. Źródło: Interior Landscape Plants for Indoor Air Pollution Abatement, Technical Memorandum, NASA, 1989.

 

Aktualna lista „roślin oczyszczających powietrze”

Jeśli już jakąś listą bardzo chcemy się posługiwać, to weźmy przynajmniej tę najbardziej aktualną, a nie z 1989 r. Dr Billy C. Wolverton, szef grupy badawczej NASA, która zajmowała się tym tematem, samodzielnie kontynuował i poszerzył badania. Swoje ustalenia podsumował w książce wydanej w 1997 r. Biorąc pod uwagę cztery kryteria: wydajność oczyszczania z lotnych substancji, łatwość uprawy, odporność na szkodniki i wydajność nawilżania powietrza, Wolverton stworzył następujący ranking roślin:

  1. Dypsis lutescens,
  2. Rhapis excelsa,
  3. Chamaedorea erumpens,
  4. Ficus elastica,
  5. Dracaena deremensis ‘Janet Craig’,
  6. Hedera helix,
  7. Phoenix roebelenii,
  8. Ficus maclellandii ‘Alii’,
  9. Nephrolepis exaltata ‘Bostoniensis’,
  10. Spathiphyllum wallisii.

Przy czym Wolverton zwrócił uwagę, że jeśli budynek ma wydajną wentylację, rola tych roślin sprowadza się tylko do funkcji ozdobnych.

 

Czy zatem warto uprawiać rośliny pokojowe w zwykłych doniczkach?

Tak, tak, tak! Sama obecność roślin w pomieszczeniach wpływa na nas pozytywnie: redukuje stres, poprawia nastrój i zdolności poznawcze. Woda parująca z roślin może też nawilżać powietrze w pomieszczeniu, które często jest dla nas za suche. Liczne badania wskazują, że obecność jakichkolwiek roślin w pomieszczeniach biurowych ma pozytywny wpływ na pracowników – osoby pracujące wśród roślin są bardziej zadowolone z pracy, bardziej wydajne i mniej się denerwują. Wnętrzarski trend „urban jungle” więc jak najbardziej ma sens.

Trzeba jednak wiedzieć, że różne rośliny mogą wywierać różny wpływ na człowieka, a najlepsze warunki do pracy stworzymy sobie, wybierając rośliny ozdobne z zielonych liści, o niezbyt intensywnym zapachu i niewielkich rozmiarów. Pozytywny efekt na nasze samopoczucie ma także zajmowanie się roślinami. Czynność taka jak przesadzanie roślin do nowej doniczki może wpływać pozytywnie na nasz układ nerwowy (redukować napięcie) i krwionośny (obniżyć ciśnienie krwi), czyli po prostu nas zrelaksować.

Pełny tekst dostępny w e-wydaniu Lidera Biznesu!